niedziela, 8 marca 2015

ROZDZIAŁ 1

Obudziłam się akurat, gdy mieliśmy lądować. W trackie lądowania, podziwiałam słoneczną Barcelonę z góry, naprawdę widok był cudowny. Pierwszy raz lecę samolotem, ale nie jest to straszne. I to moje pierwsze lądowanie, tego to już bardziej bym się bała. Minęło kilka minut i juz byliśmy na ziemi. Nie było źle, ale w pewnym momencie troszkę się bałam. Zabrałam walizkę i szlam na nieznaną mi ulice, do nieznanego mi dotychczas ojca. Ludzie dziwnie się na mnie patrzyli, nie wiem dlaczego. Ale opinię innych mam głęboko gdzieś.
Droga minęła mi dość szybko, stanęłam przed wielką willą. Musiała kosztować majątek, no ale cóż, bogaty trener może pozwolić sobie na taki rarytas. Wzięłam głęboki wdech, zapukałam. Otworzył mi mężczyzna, z zarostem i lekko nie poukładanymi włosami. W pokoju można było słyszeć śmiechy.
- Kim ty jesteś? - zapytał zdziwiony, chyba moją obecnością. Zaczęło mi się robić cholernie przykro, ale nie będę się rozklejać, Vanessa taka nie jest.
- Naprawdę? Nie pamiętasz mnie ani trochę? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- A miałbym pamiętać?
- Tak, bo jestem twoją córką! - krzyknęłam, nagle śmiechy ucichły a na jego twarzy pojawiło się zmieszanie.
- O matko! Przepraszam. Twoja matka nic nie mówiła, że przyjeżdżasz. - tłumaczył jak idiota. W sumie, był idiota.
- Mhm. Może mnie wpuścisz?
- Jasne, wejdz. - zszedł mi z drogi.
Weszłam do środka, ten dom był chyba 2- piętrowy. Ładnie urządzony, a na kanapie wiedziałam czwórka rozwalonych chyba piłkarzy. Gdy mnie zobaczyli, szybko w stali a taki brunet nawet wyczyścił sobie koszulkę z kłaków. Podchodzili po kolei. Poznałam Sergi Roberto, bardzo sympatyczny. Następny był Munir razem z Pedro, bardzo uśmiechnięci. Na samym końcu był ten brunet.
- Neymar. - powiedział i wyciągnął dłoń.
- Vanessa, dla przyjaciół Van. - odpowiedziałam, uścisnęłam go za dłoń i szybko ją zabrałam.
- Miło poznać. - dodał.
- Mhm, mi cię również. - rzekłam bez uczuciowo i odeszłam.
Usiadłam teraz ja na kanapie, słyszałam jeszcze jak piłkarze i pan ojciec coś tam rozmawiali a następnie się pożegnali. Został tylko ten ostatni. Jak on miał na imię? Naymar... Neymar! No tak, poznałam go kilka minut, albo i sekund temu, a już zapomniałam jak się nazywa. Cała ja. Nir wiem dlaczego i z jakiego powodu on został u nas w domu.
Nagle z zamyśleń wyrwał mnie mój tata? Jeśli tak mogę go nazwać.
- Chodź, pokaże ci twój pokój. - powiedział.
Wstałam energicznie. Poszliśmy na górę, dostałam pokój na piętrze, jej! Obok moich drzwi, po środku była łazienka a koło łazienki jeszcze jeden pokój. Dostałam ten, bardziej od strony schodów. Weszłam i zamarłam. Stanęłam jak słup, nie potrafiłam wydusić z siebie żadnego słowa. Otrząsnęłam się i miałam zadać mu jakieś pytanie, jedno małe.
- Dziękuje, ten pokój jest piękny. - powiedziałam, on się uśmiechnął. - Muszę zadać pytanie.
- A więc słucham.
- Dlaczego ten ostatni piłkarz, nie poszedł do siebie? - spytałam troszkę niepewnie.
- Mieszka tu, w pokoju prawie obok. Ma ciężką sytuacje, więc wziąłem go do siebie. Mam nadzieję, że nie będę ci przeszkadzał? - odpowiedział.
- Nie, przecież to twój dom. - rzekłam. - Pozwól, że się rozpakuje.
Kiwnął głową i wyszedł. Ja zaczęłam rozpakowywanie, miałam trochę sporo tych rzeczy. I tak jak przyjechałam tu przed południem, tak jest już wieczór. Mój pierwszy dzień - rozpakowanie się.
Słyszałam tylko jak 'tata' ogląda z tym brunetem jakieś filmy. Przebrałam się w piżamke, napisałam do mamy i chwilę sobie SMS-owałyśmy i miałam się już kłaść spać, gdy na ścianie zobaczyłam wielkiego, obrzydliwego pająka. Panicznie się boję pająków. Akurat usłyszałam ciche kroki na schodach, to chyba Ney. Zapukał do mojego pokoju, tylko po co? A wiem! Wykorzystam go.
- Proszę. - powiedziałam a on wszedł uśmiechnięty. Ja byłam przerażona, pająkiem oczywiście.
- Coś się stało? - zdziwiony był.
- Mam prośbę. Zrobiłbyś coś z tym pająkiem? - zapytałam i pokazałam palcem na dziwną istotę.
- Jasne. A co za to będę miał? - odpowiedział i zapytał, łobuzersko.
- Hmm... a co chcesz?
- Jutro, 19:30, ty i ja, plaża. - powiedział swój plan.
- Okey, ale pamiętaj że to nie będzie randka.
- Spoko. Daj kapcia. -  zrobiłam tak jak kazał.
Stanął na krześle i szybkim ruchem go trzasnął.  Byłam mu bardzo wdzięczna. Rano, wyczyszczę sobie tego kapcia.
- Dziękuję. - podeszłam i lekko go przytuliłam. - Panicznie boję się pająków.
- Nie ma za co. A teraz, dobranoc. - odwzajemnił uścisk.
- Dobranoc. - rzekłam i położyłam się do łózka.
On po chwili  wyszedł, ja zgasiłam światło i odpłynęłam.

#Neymar:
Pomogłem jej, ale w zamian za to idzie ze mną na plażę. Jest ładna, ale troszkę wredna. Lubi modę i kosmetyki czy makijaż, ale nie ma na twarzy dużo tapety, tylko lekko pomalowane rzęsy i usta. Lecz potrafi być w miarę normalna, zobaczyłem to kiedy się do mnie przytuliła. Ma takie ładne oczy. Jeszcze będzie moja. Zauważyłem, że zgasiła światło więc poszła spać. Ja też położyłem się do łózka i zasnąłem.

xxx
No i jak? Może być? ;-)
Słuchajcie, nie wiem jak i czemu ale usunął się blog o Cah. :(

WAŻNE!
KAŻDEGO kto przeczytał ten rozdział proszę o szczery komentarz. (można z anonima!) Chcem wiedzieć, ile osób to czyta. :)

18 komentarzy:

  1. Genialny:) czekam na next!<3

    OdpowiedzUsuń
  2. Następnyy !! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Zarabisty ten 1 rozdział,bardzo ciekawy, wciagajacy, i nawet jak ja to czytam to mam motylki w brzuchu.... Czekam na następny rozdział...
    Jakby coś to ja pisałam z tego anonima, prosze z tego aska @Juniho108

    OdpowiedzUsuń
  4. No fajnie się zaczyna :) już nie mogę doczekać się następnego rozdziału

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mam słów aby to opisać *.*

    OdpowiedzUsuń
  6. Czekam już na następny! Jest super ❤

    OdpowiedzUsuń
  7. Aaaaa F A N T A S T Y C Z N Y rozdział <3 ! Chce kolejny :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudowny rozdział :* Czekam na kolejeny :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Mmm.. Wciągający :D Zapraszam do mnie szczescie-tak-mam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Super rozdział, jak zawsze ja czytam! ♡ czekam na next♥

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytam! Kiedy następny?

    OdpowiedzUsuń

Proszę o szczery komentarz. <3