I zeszłam na dół. Poczułam zapach naleśników, uwielbiam je. W kuchni zastałam ojca.
- O akurat wstałaś na śniadanie, lubisz naleśniki? - zapytał uśmiechnięty.
- Uwielbiam. - również się uśmiechnęłam, chyba pierwszy raz do niego.
Może nie jest wcale taki zły, musiał mieć powód do tego, żeby mnie zostawić. Postanowiłam, że gdy usiądziemy to wtedy zapytam. Neymara nie było, pewnie spał.
Po kilku minutach skończył robić pyszny przysmak. Usiedliśmy do stołu i zaczęliśmy konsumować.
- Mam pytanie. - powiedziałam. Ja zupełnie nie wiem, jak mam się do niego zwracać.
- A wiec.
- Dlaczego mnie zostawiłeś? - zapytałam, te pytanie od samego rana mnie droczyło.
- Byłem młody i szalony, ja z twoją mamą się prawie nie znalismy... - nie dałam mu skończyć.
- A czyli to była taka, jednorazowa noc?! - spytałam lekko podnosząc głos.
- Nie, wcale nie. - zaczął tłumaczyć. Po chwili wytłumaczył mi wszystko, a ja go zrozumiałam. Wiedziałam, że nie powinnam go o to wszystko obwiniac.
- Mhm, przepraszam. - rzekłam i go przytuliłam, w końcu był moim tatą. Zjedliśmy, moj tata poszedł do sklepu, a ja poszłam umyć naczynia gdy usłyszałam swoje imię. Neymar.
- Van! - krzyknął uradowany Brazylijczyk.
- Hey. - powiedziałam.
- Ładnie dziś wyglądasz, ale na plażę chyba się tak nie ubierzesz. - rzekł.
- Dziękuje, nie, a ty byś może się ubrał? - wypaliłam, był w samych bokserkach.
- Oh, sory. - zawstydził się, bo było widać.
Umyłam naczynia, nie rozmawiałam już z nim więcej tylko poszłam do siebie. Nie wiem dlaczego, ale gdy przy nim stoję czuję takie dziwne coś. Nie ufam nikomu, ale wydaje mi się, że mu mogę powiedzieć wszystko. Zrobiłam sobie lekki makijaż i przeczesałam włosy. Miałam dziś zamiar, żeby kupić sobie trochę nowych ciuchów, butów. Po chwili wyszłam a najpierw oznajmiłam tacie, że wrócę po południu. Dziś idę na plażę z Neymarem.
* Kilka godzin później *
Wracam z zakupów, wykupiłam wszystko co jest możliwe. Zaszalałam z kartą kredytową taty.
Poszłam do pokoju, torby rzuciłam na łózko i wleciałam jak torpeda szybko do toalety, bo godzina wskazywała 18:50 a przecież ide na plażę. Wyrobiłam się, za dziesięć minut już stałam z Neymarem przy drzwiach....
xxx
Od razu przepraszam Was, że taki krótki i beznadziejny ale nie miałam dziś zbytnio weny, i mam dużo nauki. :/
Obiecuję, że następny taki nie będzie. :*
To co, standard? 9 komentarzy - 3 rozdział.
.jpg)
Jest idealny!<3 nie przepraszaj:')
OdpowiedzUsuńMam nadzieje, że dotrzymasz obietnicy :)
OdpowiedzUsuńSupi rozdział *-*
Czekam na kolejny <3
Świetny, cudowny, idealny... No po prostu najlepszy ♥!
OdpowiedzUsuńSuper rozdział, czekam na next ♥
OdpowiedzUsuńkochammm ❤❤❤
OdpowiedzUsuńBoski <3
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny
Czekam... <3
OdpowiedzUsuńboski, czekam na następny! <33
OdpowiedzUsuńBoski *.*
OdpowiedzUsuńCudowny <3 chce już następny :)))
OdpowiedzUsuńProsto, zwięźle i na temat : świetny <3
OdpowiedzUsuńKrótki ale fajny :)
OdpowiedzUsuńCzekam na next!
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział i opowiadanie też się fajnie zapowiada ;D Czekam na next.
OdpowiedzUsuńcudowny kiedy next?
OdpowiedzUsuń