Już mieliśmy wychodzić, gdy zatrzymał nas mój tata.
- Gdzie idziecie? - zapytał zaskoczony.
- Na plażę. - odpowiedziałam szybko i mrugnęłam do Neymara, żeby już wychodził.
Enrique coś tam jeszcze gadał pod nosem sam do siebie, ale my już wyszliśmy.
Szliśmy i co raz lepiej się poznawaliśmy. Nie wiem dlaczego, ale gdy stoję przy Neymarze, to mam takie uczucie jakbym czekała na niego całe życie.
Droga minęła nam dość szybko. Byliśmy już na plaży, rozłożyliśmy się. Ja położyłam sie na kocyku i leżałam, a Brazylijczyk poszedł pływać. Założyłam sobie okulary i już miałam się troszkę poopalać, gdy ktoś mnie wziął na ręce. Neymar.
- Puść mnie no! - krzyknęłam na niego.
- Nie, idziemy popływać. - powiedział.
Gdzieś w głębi duszy, miałam ochotę go zabić.
Cały czas byłam na jego rękach, wszedł do połowy.
- Neymar.. proszę.. nie zanurzaj się! - błagałam go, ale to nic nie dało bo po chwili byliśmy zanurzeni. Postanowiłam zrobić mu lekki żart, on się wynurzył a ja nadal byłam pod wodą. W dzieciństwie, byłam dobra w wstrzymywaniu oddechu. Już widziałam jego minę, kiedy to zobaczy. Słyszałam, jak krzyczy 'Vanessa!' i takim dziwnym swoim głosem.
Po chwili wynurzyłam się, a on mnie przytulił. Jakby się bał, że zaraz mnie straci albo gorzej.
- Van, tak się bałem. - mówił.
Ja się po cichu śmiałam.
- Nie było czego. - rzekłam, on się odemnie odkleił i spojrzał mi się głęboko w oczy.
Miał takie czekoladowe oczy, świecące i pełne nadziei. Patrzyliśmy się sobie w oczy, a on po chwili zbliżył swoje usta do moich. Było cudownie, aż nie miałam odwagi się oderwać. STOP VAN! Nie możesz zaufać kolejnego chłopakowi, który za pewne cię zrani. Oderwałam się, a on zrobił zmieszaną minę.
- Van, ja.. - zaczął ale mu przerwałam.
- Po prostu, wracajmy już.
Nie odezwał się już, tylko wykonał tak jakby rozkaz. Zaczęliśmy zwijać koce, ja założyłam na strój sukienkę, w której przyszłam a on szedł w bokserkach i koszuli. W drodze powrotnej już nie rozmawialiśmy, tak jakoś wyszło. Nagle na kamieniu zobaczyłam znaną mi osobę, fakt iż była odwrócona tyłem ale wszędzie poznałabym te włosy! To nie może być ona.
- Veronica? - zapytałam, a ta osóbka odwróciła się, prawie mi serce stanęło, to ona....
xxx
Witam po troszkę długiej przerwie i przepraszam za krótki rozdział. :(
W poniedziałek będzie dłuugi, jeżeli chcecie i postaracie się z komentarzami. :)
10 komentarzy - 4 rozdział. <3
Cudowny rozdział, jesteś kochana za to imię♡ czekam na next
OdpowiedzUsuńkrotki ale superowy!
OdpowiedzUsuńTAKI NAJLEPSZY <3!
OdpowiedzUsuńBoski <3
OdpowiedzUsuńCzekam na next :)
Zajefajny!
OdpowiedzUsuńomg *o*
OdpowiedzUsuńCudowny *.*
OdpowiedzUsuńDzisiaj musi być kolejny :)
OdpowiedzUsuńBędzie w poniedziałek. :( <3
UsuńCiekawe kto to będzie ;)
OdpowiedzUsuńB O S K I <3
Czekam na następny :*
Super fajny. Już chce następny <3
OdpowiedzUsuńCzekam na next :)
OdpowiedzUsuń