- Hej kochanie. - tym to mnie zdziwił.
- Kochanie? - powtórzyłam.
- Tak, nie lubisz jak tak na ciebie mówię? Mogę inaczej, misia, kotek, jak chcesz. - rzekł i uśmiechnął się.
- Dlaczego tak mnie nazywasz? - spytałam.
- Jak to dlaczego, przecież jesteśmy parą. - rzekł.
Zamurowało mnie. Chyba coś do niego czułam, ale nie mogłam z nim być. Zaczęłam się ubierać.
- Ney, ja cię lubię, ale nie pamiętam nic z wczoraj. Przykro mi. -powiedziałam, ubrałam się i wyszłam. Udało mi się zauważyć na jego twarzy smutek. Nie wiem, co się działo wczoraj ale na pewno nie powiedziałam, że chcem z nim być. Ah! Byłam pijana...
Zraniłam jego uczucia, idiotka ze mnie.
Poszłam do parku, przechodząc trochę płakałam.
Usiadłam sobie na ławce i gapiłam się w telefon. Były 3 nieodebrane połączenia od Neymara, 2 od Veronici i jedno od taty. Weszłam na Instagrama, zobaczyłam zdjęcie które przed chwilą wstawił Neymar. Był to widok z naszego balkonu i opis 'Życie bez miłości, to nie życie. :('. Ja wiem o co chodziło, zraniłam go cholernie. Nagle przybiegł do mnie piesek. Wyglądał tak:
Przeuroczy szczeniaczek. Miał jakąś kartkę z tyłu obroży, wziełam ją do reki.
Pisało na niej 'Szukam domu, przygarniesz mnie?' łezka w oku mi się zakręciła. Zawsze chciałam mieć psa, ale moja mama ma uczulenie na sierść psów. Pomysłałam, że teraz jestem w Barcelonie i go wezme, oby tata nie był zły. Wzięłam go na ręce, był trochę brudny no ale co się dziwić. Po kilku minutach juz byłam w domu, weszłam cicho ale maluch cały czas lekko szczekał. Tata, siedzący na kanapie z Brazylijczykiem to usłyszał bo aż wstał i zaczął iść w moją stronę. Ja schowałam pieska w mój sweterek.
- Co tam chowasz? - spytał.
- Nic nic. - zaczęłam się denerwować, wyczuł to.
- Vanessa! - podniósł głos.
- No dobrze. Znalazłam psa... - pokazałam mu, a mój tata zrobił wielkie oczy.
- Jest słodki. Możesz go zatrzymać, ale wykap go. - powiedział a ja byłam taka szczęśliwa.
- Dziękuje! - krzyknęłam.
Poszłam z nim na gore, do łazienki żeby go wykąpać. Dopiero zauważyłam, że to chłopczyk. Jak go nazwać? Hmm.
- Fox! - lekko krzyknęłam, a on zaczął merdac ogonkiem. Po kąpieli wysuszyłam mu dokładnie futerko i poszłam z nim do mojego pokoju. Muszę kupić mu łóżko, bo na razie będzie spał w moim. Zaczęłam się z nim bawić, gdy ktoś wszedł mi do pokoju. Luis.
- Vanessa, dziś jest mecz, przyjdziesz? - zapytał.
- Tak, a co z Foxem? - odpowiedziałam pytaniem na pytapytaniunie.
- Fox? Kto to? - zaśmiałam się.
- Nazwałam tak psa.
- Aaa! Marcela przyjdzie i się nim zajmie. - powiedział.
Chwile jeszcze pogadaliśmy i nakazał mi się zacząć szykować. Tylko coś mi nie dawało spokoju, dwie rzeczy.. Kim jest ta Marcela? Czemu Neymar się do mnie nie odzywa?
* Kilka godzin później *
Mecz się rozpoczął. Barcelona gra z Celta Vigo. W drodze na Camp Nou, ja z Neyem nie rozmawialiśmy, nawet się na mnie nie spojrzał, żadnej reakcji. Po kilku minutach już prowadzimy, strzelił Messi. Nagle w 14 minucie ostry faul na Neymarze. Brazylijczyk leży na murawie i przez dłuższą chwile nie reaguje. Atmosfera napięta, kibice już płaczą. W końcu kończy się na tym, że za Neya wchodzi Pedro a brunet jedzie do szpitala. Przeraziłam się, oczy same napływały mi do oczu. Oznajmiłam tacie, że pojade do szpitala.
Byłam w szpitalu, ludzie dziwnie się na mnie spojrzeli, może dlatego że miałam cały tusz do rzęs rozmazany. Nie przejmowałam się teraz moim wyglądem, ważne jest zdrowie Neymara! Weszłam na sale gdzie leżał Neymar. Usiadłam przy nim, był nieprzytomny. Złapałam go za rękę, była taka zimna.
- Neymar, proszę obudź się dla mnie, dla drużyny... Nie zostawiaj mnie proszę... Kocham Cię, jesteś dla mnie ważny.. Nie rób mi tego! - mowiłam przez łzy, miałam nadzieje że usłyszy.
Pocałowałam go w policzek i juz miałam wychodzić, gdy uslyszałam cichy szept.
- Kocham Cię. - szeptał zachrypniętym głosem.
- Ja... Ja ciebie też! - krzyknęłam zadowolona, a na jego twarzy zagościł uśmiech. Cieszyłam się, że powoedzialam mu co czułam.
- Van.. Tak się cieszę, że cie widzę. Jesteś aniołem? - zapytał.
- Nie Neymar, jestem wredną Vanessą która cię kocha. - odpowiedziałam.
- Chcesz być moją dziewczyną? - zadał pytanie.
- Neymar, ja...
××
Będę wredna i Wam w takim momencie przerwę! :')
Witam wszystkich po dłuugiej nieobecności. Daje Wam do przeczytania beznadziejny rozdział, ale to wasze zdania będę czytać. :)
15 komentarzy - rozdział 6
- Nic nic. - zaczęłam się denerwować, wyczuł to.
- Vanessa! - podniósł głos.
- No dobrze. Znalazłam psa... - pokazałam mu, a mój tata zrobił wielkie oczy.
- Jest słodki. Możesz go zatrzymać, ale wykap go. - powiedział a ja byłam taka szczęśliwa.
- Dziękuje! - krzyknęłam.
Poszłam z nim na gore, do łazienki żeby go wykąpać. Dopiero zauważyłam, że to chłopczyk. Jak go nazwać? Hmm.
- Fox! - lekko krzyknęłam, a on zaczął merdac ogonkiem. Po kąpieli wysuszyłam mu dokładnie futerko i poszłam z nim do mojego pokoju. Muszę kupić mu łóżko, bo na razie będzie spał w moim. Zaczęłam się z nim bawić, gdy ktoś wszedł mi do pokoju. Luis.
- Vanessa, dziś jest mecz, przyjdziesz? - zapytał.
- Tak, a co z Foxem? - odpowiedziałam pytaniem na pytapytaniunie.
- Fox? Kto to? - zaśmiałam się.
- Nazwałam tak psa.
- Aaa! Marcela przyjdzie i się nim zajmie. - powiedział.
Chwile jeszcze pogadaliśmy i nakazał mi się zacząć szykować. Tylko coś mi nie dawało spokoju, dwie rzeczy.. Kim jest ta Marcela? Czemu Neymar się do mnie nie odzywa?
* Kilka godzin później *
Mecz się rozpoczął. Barcelona gra z Celta Vigo. W drodze na Camp Nou, ja z Neyem nie rozmawialiśmy, nawet się na mnie nie spojrzał, żadnej reakcji. Po kilku minutach już prowadzimy, strzelił Messi. Nagle w 14 minucie ostry faul na Neymarze. Brazylijczyk leży na murawie i przez dłuższą chwile nie reaguje. Atmosfera napięta, kibice już płaczą. W końcu kończy się na tym, że za Neya wchodzi Pedro a brunet jedzie do szpitala. Przeraziłam się, oczy same napływały mi do oczu. Oznajmiłam tacie, że pojade do szpitala.
Byłam w szpitalu, ludzie dziwnie się na mnie spojrzeli, może dlatego że miałam cały tusz do rzęs rozmazany. Nie przejmowałam się teraz moim wyglądem, ważne jest zdrowie Neymara! Weszłam na sale gdzie leżał Neymar. Usiadłam przy nim, był nieprzytomny. Złapałam go za rękę, była taka zimna.
- Neymar, proszę obudź się dla mnie, dla drużyny... Nie zostawiaj mnie proszę... Kocham Cię, jesteś dla mnie ważny.. Nie rób mi tego! - mowiłam przez łzy, miałam nadzieje że usłyszy.
Pocałowałam go w policzek i juz miałam wychodzić, gdy uslyszałam cichy szept.
- Kocham Cię. - szeptał zachrypniętym głosem.
- Ja... Ja ciebie też! - krzyknęłam zadowolona, a na jego twarzy zagościł uśmiech. Cieszyłam się, że powoedzialam mu co czułam.
- Van.. Tak się cieszę, że cie widzę. Jesteś aniołem? - zapytał.
- Nie Neymar, jestem wredną Vanessą która cię kocha. - odpowiedziałam.
- Chcesz być moją dziewczyną? - zadał pytanie.
- Neymar, ja...
××
Będę wredna i Wam w takim momencie przerwę! :')
Witam wszystkich po dłuugiej nieobecności. Daje Wam do przeczytania beznadziejny rozdział, ale to wasze zdania będę czytać. :)
15 komentarzy - rozdział 6

Ej no <3
OdpowiedzUsuńJak mogłaś tak przerwać :(
C U D O W N Y <3!
Nie jest beznadziejny tylko boski <3
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny!
Boski:)<3
OdpowiedzUsuńCudowny <3
OdpowiedzUsuńW takim momencie :) haha
Ciekawe czy będą razem *.*
Cudowny ♥ Chce już następny, a oni muszą być razem :)
OdpowiedzUsuńWspaniały :*
OdpowiedzUsuńKrótki ale świetny! :)
OdpowiedzUsuńcudowny rozdział ♥ !
OdpowiedzUsuńjestem ciekawa co odpowie :D
czekam na NN ♥
zapraszam do mnie http://my-crazy-in-love.blogspot.com/
Genialny blog <33
OdpowiedzUsuńNie możesz go zawiesić :(
Cudowny rozdział kochana <3
OdpowiedzUsuńJeju cudowny ten rozdział <3 !
OdpowiedzUsuńNie mogę doczekać się następnego ;D
Szkoda, że ten taki krótki :)
OdpowiedzUsuńMiała być muzyka?
Wspaniały rozdział <3 Czekam na next :*
OdpowiedzUsuń:O cuuudo!!! Zapraszam do mnie! <3
OdpowiedzUsuńMISIA CHCEMY ROZDZIAŁ <3!
OdpowiedzUsuńsuper, pisz szybko kolejny! :)
OdpowiedzUsuń